MASZYNY ROLNICZE

„Gleba jest naszym najcenniejszym aktywem”. JurczykFARM postawił na CLAAS AXION TERRA TRAC

Poznań, 18 czerwca 2026 r.: 140 krów dojnych, blisko 400 sztuk bydła łącznie, około 1300 ha gruntów w pełnym systemie uprawy pasowej. Do tego plony pszenicy sięgające 10 t/ha, jęczmienia 8–10 t/ha oraz rzepaku do 5 t/ha. Tak wygląda dziś JurczykFARM – gospodarstwo, które od kilkunastu lat konsekwentnie rozwija rolnictwo regeneratywne. Niedawno do parku maszynowego trafił nowy CLAAS AXION TERRA TRAC. O powodach tej decyzji, ochronie gleby i budowaniu opłacalności produkcji rozmawiamy z Adamem Jurczykiem.

Dlaczego wybraliście właśnie CLAAS AXION TERRA TRAC?
Adam Jurczyk, JurczykFARM: Najważniejszym argumentem była gleba. Od lat rozwijamy gospodarstwo zgodnie z zasadami rolnictwa regeneratywnego. W takim systemie każdy przejazd ma znaczenie. Zauważyliśmy, że tam, gdzie koła ciągników mocniej ugniatają glebę, szczególnie przy większej wilgotności, zawsze pojawiają się problemy ze wschodami roślin. Potrzebowaliśmy maszyny, która będzie chronić glebę, zapewni bardzo duży uciąg, pozwoli szybko pracować w polu, a jednocześnie sprawnie przemieszczać się pomiędzy działkami rozrzuconymi w promieniu kilkunastu kilometrów. AXION TERRA TRAC spełnił wszystkie te wymagania.

Co dają gąsienice w praktyce w porównaniu do kół z regulowanym ciśnieniem opon?
A.J.: Wcześniej testowaliśmy obniżanie ciśnienia w oponach. Nie wszystkie maszyny miały centralny system pompowania, a ręczna regulacja ciśnienia w praktyce się nie sprawdzała. Porównywaliśmy powierzchnię styku z glebą. Gąsienica jest pod tym względem bezkonkurencyjna. Znacznie lepiej rozkłada masę ciągnika i ogranicza ugniatanie gleby. Dla nas to najważniejsze. Jednocześnie AXION TERRA TRAC zachowuje wszystkie zalety klasycznego ciągnika. Pasuje do posiadanych agregatów, bez problemu współpracuje ze sprzętem ciąganym, szybko porusza się po drogach i zapewnia wysoki komfort pracy. Jest amortyzowany w kilku punktach, a bezstopniowa przekładnia CMATIC pozwala bardzo efektywnie wykorzystać moc silnika. Nie ma niepotrzebnych strat energii czy nadmiernego poślizgu.

Dlaczego zdecydowaliście się na wynajem ciągnika, zamiast na jego kupno?
A.J.: Jesienią 2025 roku awarii uległ jeden z naszych ciągników innej marki. Naprawa silnika kosztowała około 80 tys. zł. Po pewnym czasie pojawiła się kolejna awaria. Wtedy zacząłem dokładnie liczyć wszystkie koszty: zakup, leasing, oprocentowanie kapitału, naprawy, serwis i ubezpieczenie. Doszedłem do wniosku, że wynajem jest bardziej opłacalny. Płacę stałą miesięczną ratę i dokładnie wiem, ile kosztuje mnie maszyna w przeliczeniu na hektar. Nie interesują mnie nieprzewidziane koszty napraw. W razie awarii otrzymuję maszynę zastępczą. To daje ogromną przewidywalność.

W Waszym gospodarstwie ciągle wraca temat gleby. Skąd takie podejście?
A.J.: To zasługa mojego taty. Zawsze szukał nowych rozwiązań i wyprzedzał swoją epokę. Z niewielkiego gospodarstwa przejętego po dziadkach stopniowo budował nasz rodzinny potencjał. Gospodarujemy razem – rodzice, moi bracia i siostra, a na bazie rodzinnego przedsiębiorstwa utworzyłem markę JurczykFARM. Pierwsze doświadczenia z uprawą bezorkową rozpoczęliśmy już w 2007 roku. Bardzo szybko zrozumieliśmy jednak, że sama rezygnacja z orki nie wystarczy. W 2016 roku przeszliśmy na strip-till i od tamtej pory konsekwentnie rozwijamy ten system.

Dlaczego strip-till jest lepszy od systemu bezorkowego?
A.J.: Bo pozwala chronić wodę i glebę. Nie uprawiamy całej powierzchni pola. Spulchniamy jedynie pasy, w których podajemy nawóz i wykonujemy siew. Reszta pola pozostaje nienaruszona i przykryta resztkami pożniwnymi. Całość odbywa się w jednym przejeździe. Dzięki temu ograniczamy parowanie wody, chronimy strukturę gleby i życie biologiczne. Dziś wszyscy mówią o suszy. My uważamy, że najważniejszym zadaniem rolnika jest zatrzymanie jak największej ilości wody w glebie.

Rolnictwo regeneratywne to jednak coś więcej niż sam siew pasowy…
A.J.: Oczywiście. To cały system. Od lat pracujemy nad zwiększaniem zawartości materii organicznej w glebie. Wprowadzamy resztki pożniwne, poplony, rozwijamy mikrobiologię i budujemy aktywność biologiczną gleby. Przy uprawie broną mulczową stosujemy około 10 litrów melasy na hektar i regularnie wykorzystujemy szczepionki bakteryjne. Sama słoma niczego nie załatwi. Potrzebne są mikroorganizmy, które będą ją rozkładały i przekształcały w próchnicę. W 2020 roku rozpoczęliśmy także intensywne stosowanie wielogatunkowych poplonów.

Krytykuje pan często popularne brony talerzowe…
A.J.: Bo to moja obserwacja z praktyki. Brona talerzowa nie rozciąga słomy po polu, tylko ją przewraca i grupuje. Powstają miejsca, gdzie pod cienką warstwą ziemi znajduje się duża ilość resztek pożniwnych. To idealne warunki dla gryzoni. Resztki pożniwne i poplony są fundamentami całego systemu. Przez lata nauczyliśmy się, że nie wystarczy zostawić ich na polu, ale idealnie rozprowadzić.

Zakładam, że analizę gleby macie wykonywaną na bieżąco?
A.J.: Tak, to jeden z najważniejszych elementów naszego systemu. Ale nie interesują nas wyłącznie standardowe wyniki zawartości składników pokarmowych. Analizujemy cały kompleks sorpcyjny gleby. Co dwa lata wykonujemy badania. To właśnie to daje nam informacje o wzajemnych relacjach pomiędzy wapniem, magnezem, potasem czy sodem. Dzięki tym badaniom odkryliśmy bardzo ważną rzecz. Nasze gleby są bardzo zasobne w wapń. Wielu rolników uznałoby to za doskonałą wiadomość. Tymczasem nadmiar wapnia powoduje wypieranie magnezu z kompleksu sorpcyjnego.

Jak wykorzystujecie te dane?
A.J.: Tworzymy strefy zarządzania, gdzie pobieramy próby. Tak powstają mapy aplikacyjne. Każda część pola otrzymuje dokładnie tyle składników, ile potrzebuje. Tam, gdzie występują niedobory, dawka konkretnego pierwiastka jest zwiększana. Tam, gdzie gleba jest zasobna, zostaje ograniczona. To bardzo precyzyjne podejście, ale przynosi wymierne oszczędności nawozowe. Nie dalibyśmy rady bez cyfryzacji. Co ciekawe, jeszcze zanim kupiliśmy wynajęliśmy CLAAS-a, korzystaliśmy już z platformy CLAAS Connect. Uważam, że nie ma lepszego narzędzia.

Jednym zdaniem: dlaczego JurczykFARM wybrał CLAAS AXION TERRA TRAC?
A.J.: Idealnie wpisuje się w naszą filozofię gospodarowania. Chroni glebę, zapewnia wysoki uciąg, pozwala szybko pracować i wspiera system rolnictwa regeneratywnego, który budujemy od blisko dwóch dekad. Taka maszyna to także jeden z elementów oszczędnego gospodarowania kosztami, w dobie drożejących nawozów i niskich cen zbóż.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Krzysztof Gomolla, Claas Polska

 

© Copyright Serwis dobre-maszyny-rolnicze.pl - dobre-maszyny-rolnicze.pl. | All Rights Reserved.
Serwis dobre-maszyny-rolnicze.pl nie odpowiada za informacje zamieszczone w serwisie.
Zamieszczone na stronach serwisu informacje o towarach i usługach nie stanowią oferty w rozumieniu art. 66 § 1 w związku z art. 61 § 2 Kodeksu cywilnego.